Święty Patryk w Dublinie

Scenariusz tego wyjazdu nakreślił się dzięki, a może właściwie przez, taniego operatora latającego z Modlina. Odwołane loty do Gdańska i Wrocławia zaowocowały rekompensatą 40€ za wykupiony odcinek. W konsekwencji tego otrzymaliśmy sporą zniżkę na kolejny lot. Chwilę zajęło nam wymyślenie kierunku i daty podróży, ale ostatecznie padło na Dublin i to w najważniejsze święto Irlandii – Św. Patryka. Czytaj dalej

Reklamy

Hong Kong – the big legend

Okazja do odwiedzenia tego miasta-państwa nadarzyła się całkiem nieprzypadkowo. Planując wakacje, mając loty z przesiadką, staramy się możliwie wydłużyć jej okres i dzięki temu poznać owe tranzytowe miejsce. Tym razem padło na tę metropolię. I tak oto spędziliśmy miłe 14 godzin w stolicy wieżowców. Czytaj dalej

Tuluza – piknik nad Garonną

Tuluza i Carcassonne 24-28.05.2017

Tuluza leży na południu Francji, jest stolicą regionu zwanego Oksytania i jest czwartym co do wielkości miastem. Stąd, do Barcelony jest bliżej niż do Paryża. I ten „południowy” klimat czuć wszędzie. Bary wylewają się wręcz na chodniki i zachęcają do skosztowania piwa, albo jak na Francję przystało, wina. Klimat w Tuluzie jest również cieplejszy niż na północny kraju – tutaj nie ma zim, najniższe temperatury w grudniu/styczniu to ok. 10 st. na plusie 🙂  Czytaj dalej

Kanada liściem klonowym usłana :)

Kanada – Toronto 15-19.10.2015

Na lotnisko YYZ (Port Lotniczy Toronto – Lester B. Pearson) przylecieliśmy z USA z lotniska La Guardia. Trzeba przyznać, że dopadł nas lekki stres, w momencie kontroli paszportowej jeszcze w Nowym Jorku. Pani kontrolerka zaczęła oglądać nasze polskie biometryczne paszporty i nerwowo szukać czegoś na kartkach papieru rozłożonych na kontuarze. Chwilę później usłyszeliśmy jak mówi do koleżanki ze zdziwieniem, że nie mamy wizy na lot do Kanady. Dobrze wiedzieliśmy, że ich nie potrzebujemy, ale i tak bicie naszych serc przyspieszyło się gwałtownie. Na szczęście druga pani upewniła ją, że ich nie potrzebujemy. Uff, a już wizja rozbitego wyjazdu zaczęła nam majaczyć przed oczami 😉

Czytaj dalej

Nasz American Dream, czyli Nowy Jork w 60 godzin!

13 października 2015 roku obudziliśmy się w malutkim pokoju wynajętym przez Airbnb (link do Airbnb i gratis 100zł na start) przy 87th Street, Jackons Hight na Queens. Cztery ściany, okno, łóżko, niewielka szafka i nic więcej. Raczej studenckie klimaty niż pięciogwiazdkowy hotel, choć ceną przypominał bardziej te drugie. Nie ma co narzekać, jesteśmy w Nowym Jorku! 😀 Czytaj dalej