Krótka historia wycieczki do małego państwa

Góry są super – każdy to powie! Nawet Ci, którzy nie lubią po nich wędrować na pewno przyznają, że jak już się wejdzie na jakiś nawet najmniejszy szczyt to widoki zapierają dech w piersiach. Ten ogrom szczytów ciągnący się aż do horyzontu, ta przestrzeń i wolność. Takie też odczucia towarzyszyły nam w zdobywaniu szczytu w Alpach. Musimy jednak przyznać, że do wytrawnych taterników raczej nie należymy, dlatego też zdobycie prawie 2400 m n.p.m. wzbudzało w nas wiele emocji 🙂

Czytaj dalej

Reklamy

Litwa, Łotwa i morze Bałtyckie

Palanga -> Kłajpeda -> Nida -> Liepaja -> Palanga 07.07-11.07.2017

Nasza Bałtycka wyprawa zaczęła się późno w nocy. Lot z Warszawy do Palangi (po polsku Połąga) kursuje o 22.35 i trwa 1h 25 min. Tak więc 00.55 jesteśmy na miejscu (+1 godzina czasu lokalnego). Palanga to miniaturowe lotnisko, ale jest lepiej skomunikowane z pobliskimi miastami niż niejedno „międzynarodowe” w Polsce. Busik czekał na ostatni przylatujący samolot i tak, zebrawszy wszystkich podróżnych, kierowca mówiący po rosyjsku, a nie litewsku (nasze pierwsze zdziwienia) zabrał nas do Kłajpedy. Finalnie około godziny 3 nad ranem udało nam się dotrzeć do hostelu i w końcu położyć spać 🙂 Czytaj dalej

Tuluza – piknik nad Garonną

Tuluza i Carcassonne 24-28.05.2017

Tuluza leży na południu Francji, jest stolicą regionu zwanego Oksytania i jest czwartym co do wielkości miastem. Stąd, do Barcelony jest bliżej niż do Paryża. I ten „południowy” klimat czuć wszędzie. Bary wylewają się wręcz na chodniki i zachęcają do skosztowania piwa, albo jak na Francję przystało, wina. Klimat w Tuluzie jest również cieplejszy niż na północny kraju – tutaj nie ma zim, najniższe temperatury w grudniu/styczniu to ok. 10 st. na plusie 🙂  Czytaj dalej

Kanada liściem klonowym usłana :)

Kanada – Toronto 15-19.10.2015

Na lotnisko YYZ (Port Lotniczy Toronto – Lester B. Pearson) przylecieliśmy z USA z lotniska La Guardia. Trzeba przyznać, że dopadł nas lekki stres, w momencie kontroli paszportowej jeszcze w Nowym Jorku. Pani kontrolerka zaczęła oglądać nasze polskie biometryczne paszporty i nerwowo szukać czegoś na kartkach papieru rozłożonych na kontuarze. Chwilę później usłyszeliśmy jak mówi do koleżanki ze zdziwieniem, że nie mamy wizy na lot do Kanady. Dobrze wiedzieliśmy, że ich nie potrzebujemy, ale i tak bicie naszych serc przyspieszyło się gwałtownie. Na szczęście druga pani upewniła ją, że ich nie potrzebujemy. Uff, a już wizja rozbitego wyjazdu zaczęła nam majaczyć przed oczami 😉

Czytaj dalej

Nasz American Dream, czyli Nowy Jork w 60 godzin!

13 października 2015 roku obudziliśmy się w malutkim pokoju wynajętym przez Airbnb (link do Airbnb i gratis 100zł na start) przy 87th Street, Jackons Hight na Queens. Cztery ściany, okno, łóżko, niewielka szafka i nic więcej. Raczej studenckie klimaty niż pięciogwiazdkowy hotel, choć ceną przypominał bardziej te drugie. Nie ma co narzekać, jesteśmy w Nowym Jorku! 😀 Czytaj dalej