W świecie prawdziwych truli :)

Nadszedł w końcu dzień, kiedy po prawie półtora roku przerwy, wracamy do przepięknych Włoch. Tym razem samolot zabiera nas na obcas buta, w region Apulia. Postanowiliśmy odwiedzić nie tylko Bari, ale i dwie inne, położone nieopodal, miejscowości.

Stało się. Bilety kupione. Dzień Niepodległości będziemy świętować w Bari. Choć właściwie w miejscowość Arbelobello, do której udaliśmy się pociągiem zaraz po przylocie. Ale po kolei.

Arbelobello, miasteczko truli

Z lotniska do centrum Bari można dostać się na kilka sposobów. W zależności od chęci i ilości gotówki, którą dysponujemy możemy wybrać taksówkę, autobus, albo metro. My braliśmy pod uwagę tylko dwie ostatnie opcje, z których finalnie wybraliśmy tą ostatnią.

Przejazd metrem z lotniska do centrum kosztuje 5€. Jednak jeśli przejdziemy się 15-20 min na kolejną stację to okazuje się, że bilety kosztują 1,10€. Czyli z lotniska im. Karola Wojtyły idziemy piechotą na stację Europa (link do trasy). To jest ta sama żółta linia metra, która zawiezie nas do centrum miasta – Bari Centrale. Dla osób z ogromną ilością bagażu nie jest to pewnie najlepszy sposób, ale nam poranny spacer dobrze zrobił 🙂

W centrum mieliśmy około 20-30 minut na przesiadkę na pociąg do niewielkiej, ale bardzo turystycznej miejscowości Arbelobello. Przejazd kosztuje 4,90€ i z racji tego, że jest to pociąg regionalny i zatrzymuje się na każdej stacji, jedzie około 2h.

Przez portal booking (uzyskaj 50zł zniżki rezerwując przez ten link) udało nam się zarezerwować nocleg w niesamowitym domku zwanym trullo (Trulli Holiday Resort). Jest to typowa architektura tego regionu. Białe okrągłe domki z kamienistymi dachami wyglądają bajkowo. Latem mury na pewno chronią od upałów, jednak zimą trzeba je dodatkowo ogrzewać, gdyż całe ciepło kumuluje się pod sufitem 😉 Każdy domek to dwie izby (pokój sypialny i pokój dzienny) plus łazienka. Nasz trullo miał nawet miniaturowy aneks kuchenny.

To jak pięknie jest w Arbelobello chyba nie musimy mówić! Jest dokładnie tak jak na zdjęciach. Fajnie jest, gdy nie pada (u nas padało), ale nawet jeśli to i tak urokliwość tego miejsca jest niespotykana nigdzie indziej.

 

Południe Włoch tak bardzo 🙂 

Dzień powrotu z Arbelobello wypadł w niedziele. Nie jest to najlepszy dzień na podróż pociągiem we Włoszech, ponieważ wszystkie regionalne koleje nie kursują w niedziele! Warto o tym pamiętać planując wycieczki. Pozostało nam skorzystać z autobusu, który do Bari jeździ tylko dwa razy – o 8:30 oraz o 16:30. Wstaliśmy rano i przed przepysznym śniadaniem zrobiliśmy jeszcze krótką rundkę po starówce Arbelobello. Ważne – bilety na autobus do Bari należy zakupić wcześniej (teoretycznie kierowca powinien sprzedawać bilety, jednak to jest południe Włoch i należy przygotować się na niespodziewane sytuacje). Nam udało się odnaleźć przystanek autobusowy, jednak pan kierowca ogłosił, że nie możemy jechać bez biletu, który należało wcześniej kupić. A gdzie? Na stacji benzynowej 😉 Tak więc autobus podjechał pod stację, pan kierowca nas wypuścił i kazał tam kupić bilety. Ot takie południowe Włochy 🙂 Bilety w cenie 4,20€ od osoby.

Bari, z adriatyckim klimatem

Bari to całkiem duże miasto, jest stolicą regionu Apulia. Jest fajnie położone nad morzem Adriatyckim przez co pomimo późnej jesieni czuło się klimat lata. Z Bari związane są dwie ważne postacie historyczne: Polska królowa Bona, której nagrobek znajduje się w bazylice św. Mikołaja oraz relikwie św. Mikołaja (w tej samej bazylice), które w obrządku prawosławnym są wyjątkowo czczone. Nawet nam udało się spotkać ogromną wycieczkę Rosjan, którzy stali w kolejce aby zobaczyć, dotknąć czy ucałować relikwie świętego.

 

Włoska kuchnia wygrywa rankingi 🙂

Najlepsze budyniowe ciastka na świecie – tylko w Martinucci. Jak się sami nazywają jest to „laboratorium” założone w 1950 r. Pierwszą cukiernię znaleźliśmy w Arbelobello. Jednak ta w Barii też mała swój urok. Tak jak istnieją bary, do których przychodzi się na jednego kielicha wódeczki i zajada śledzikiem, tak tutaj wpada się na esspresso i zajada ciastkiem. Oprócz budyniowych babeczek i włoskich lodów nie mogło zabraknąć lokalnej pizzy i pasty z owocami morza oraz dużych smażonych pierogów – panzerotti – lokalnego przysmaku.

 

Matera, skalne miasto

Większość informacji, które przeczytaliśmy na temat Matery bardzo nas zszokowały. Ale zacznijmy od początku. Istnienie ludzkich jaskiń w okolicy Matery jest wymieniane na równi ze skalnym miastem Petra w Jordanii. Archeologowie potwierdzają, że była to jedna z pierwszych zasiedlonych osad we Włoszech. Obecnie Matera leży w regionie Bazylikata i słynie ze starej części Sassi.

Sassi to wykute w skale domy, zwane w regionie „tufo”. Miasto wyglądem przypomina troszkę pszczeli ul w przekroju. Jedna jaskinia „podtrzymuje” tę powyżej. Poprzeplatane są wąskimi uliczkami, które stanowią sufit tych poniżej. Pod każdą jaskinią znajduje się otwór na deszczówkę. Ludzie żyjący w swoich skalnych domach byli bardzo biedni i swoją przestrzeń dzielili razem ze zwierzętami (krowami, kozami czy kurami). Dodatkowo, wszelkie nieczystości czy ścieki płynęły wydrążonymi kanałami w dół do rzeki. Życie w takich warunkach sprzyjało rozszerzaniu się chorób i brudu.

I tak to w latach 50. XX rozpoczęła się państwowa akcja przesiedlania mieszkańców Matery do bardziej nowoczesnej części miasta. Część ludzi skorzystała z oferty i opuściła jaskinie, jednak duża część nie chciała tego zrobić. Sąsiad nie chciał opuścić sąsiada, wszyscy tutaj żyli jak w wielkiej rodzinie i nie chcieli się rozdzielać. Krążą historie, że eksmitowani mieszkańcy wracali na noc do swoich wykutych mieszkań, a rano policja zabierała ich z powrotem do nowego mieszkania. Pod koniec lat 80. wprowadzono nowe rozporządzenie, pozwalające wziąć tufo w bezpłatną dzierżawę na 99 lat. Warunek był jeden, mieszkanie należy wyremontować. W 1993 r. Sassi wpisano na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W niejednym przewodniku możemy odnaleźć informację, że Matera to jedyne miasto na świecie, gdzie ludzie zamieszkują domy swoich przodków, które liczą sobie nawet 9 tys. lat.

Sassi zrobiło na nas ogromne wrażenie, historie ludzi żyjących bez bieżącej wody i elektryczności, w jednej izbie z krową, jeszcze w czasach powojennych, jest bardzo przygnębiające. Warto zrobić sobie spacer i zapuścić się w te mniej uczęszczane uliczki, zajrzeć przez okienko zabite deską, do któregoś z mieszkań i poczuć ten dziwny klimat. Co ciekawe, widok na Materę z drugiej strony wąwozu przypomina nieco widok na Jerozolimę z gaju oliwnego. I to właśnie tutaj kręcono większość scen do filmu „Pasja” Mela Gibsona.

 

Skalna wędrówka wąwozem rzeki Gravina

Żeby dopełnić naszą wizję skalnego miasta postanowiliśmy wejść na drugą stronę wąwozu i popatrzeć na Materę z oddali. Doczytaliśmy, że istnieje fajny szlak prowadzący na przeciwległe wzgórza. Jak to bywa w południowych Włoszech, ścieżka może i była (polecamy aplikację maps.me, która świetnie sprawdza się offline), ale wejście na nią było zabarykadowane. My na własną odpowiedzialność przekroczyliśmy barykadę i ruszyliśmy ostro w dół wąwozu, żeby potem przez cudownie fotograficzny mostek przejść przez Gravinę i zacząć wspinać się na wzgórze. Okazało się, że szlak pomimo zamknięcia odwiedza wiele osób. Widok na Materę zapiera dech w piersiach. Dodatkowo, miasto było doświetlone słońcem sprawiając wrażenie zbudowanego ze złota. Gorąco polecamy! Wspinaczka nie była specjalnie trudna a widoki rekompensują ewentualne zmęczenie. Na wzgórze można też wjechać samochodem, także jeżeli tylko komuś nie chce się maszerować, można podjechać na sam szczyt.

 

Przydatne informacje:

  • Bilety lotnicze Wizzair WMI-BRI i z powrotem – 109 zł/osobę (tak wiemy, że można taniej;))
  • Komunikacja pomiędzy miastami – 2 x metro – 1,10€ i 3 x pociąg – 4,90€ i 1 x bus 4,20€ – ok. 90 zł/osobę
  • Nocleg w Arbelobello i 2 noce w Bari – ok. 280 zł/osobę
  • Jedzenie, przekąski, napoje oraz drobne wydatki na pamiątki – ok. 50€/osobę

Data podróży: 11-14.11.2018

K. i M.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “W świecie prawdziwych truli :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s