Winobranie w Zielonej Górze

Jak to zwykle w naszym przypadku bywa, o pomyśle, gdzie lecimy zadecydowała promocja biletów lotniczych na trasie krajowej. Tym razem trafiła się Zielona Góra, w której żadne z nas do tej pory nie było. Dopiero po kupieniu biletów zaczęliśmy interesować się co w zasadzie zwiedzić, z czego Zielona Góra słynie i co zjeść w Lubuskiem. Okazało się, że region słynie z czegoś naprawdę nietypowego – a mianowicie lokalnego wina 🙂

Śladem Bachusików 

Każde miasto ma swoją historię i lokalne legendy. Zielona Góra słynąca z winiarskich tradycji ma swojego Bachusa i jego niesforne dzieci – Bachusiki. Legenda głosi, że ów Bachus – rzymski bóg wina, wybrał sobie Zieloną Górę na miejsce swojego odpoczynku. I tak długo zabawił, że narodziły się Bachusiki 🙂 Obecnie jest ich 43. Są rozsiane po całym mieście w różnych ciekawych lokalizacjach. Każdy z nich, jak przystało na dziecko boga wina, dzierży w ręku butelkę wina lub kieliszek 🙂 Po więcej informacji i mapę, gdzie je można spotkać, warto wejść na oficjalną stronę „Kuryera bachusikowego”. Nam udało się znaleźć większość z nich i przyznać trzeba, że niektóre są wyjątkowo słodkie.

Skokoloko – park trampolin

Zielona Góra to miasto, gdzie otworzył się jeden z pierwszych w Polsce parków trampolin. Kupujesz bilet i skaczesz. Wydawałoby się – super zabawa, porobię piruety i fikołki w powietrzu, istny matrix, czad! Niestety, jak się okazało – to nie jest takie proste i żeby te wszystkie tricki zaczęły wychodzić to pierwsza godzina to za mało. Jednocześnie jedna godzina to aż nadto, żeby porządnie się zmęczyć i wyszaleć! Po pierwszych 15 minutach byliśmy mocno zaskoczeni, że tak mało czasu minęło i że tak bardzo się zmęczyliśmy. Godzina skakania – kilkaset kalorii idzie w zapomnienie 😉

Z widokiem na stare miasto

Apartament, który udało nam się zarezerwować był na ostatnim piętrze kamienicy przy ulicy Krawieckiej – zupełnie przy samym Rynku. Widok z balkonu zapierał dech w piersiach – szczególnie, że udało nam się oglądać zachód słońca. Sam Rynek Zielonogórski jest ładnie zadbany i zachęca turystów do zwiedzania. Naokoło ratusza ustawione były ogródki letnie przeróżnych restauracji zapraszając tym samym na lokalne przysmaki.

Winobranie?

Można by rzec, że wino-poszukiwanie 🙂 Z terminem trafiliśmy dosyć niefortunnie – gdyż nowe winobranie miało się odbywać w przeciągu 2-3 tygodni, co oznaczało, że wino z poprzedniego roku zostało już praktycznie wypite 😦 Na dodatek, pomimo tego, że region słynie z uprawy winogron i produkcji wina – bardzo ciężko było nam znaleźć lokalne wino. Parę ekskluzywnych sklepów winiarskich i eleganckich restauracji (które niestety cenowo nas z lekka odstraszały) oferowało zakorkowane butelki. Jako polska stolica wina – niestety liczyliśmy na większą komercjalizację 🙂 Na całe nasze szczęście złapała nas straszna ulewa i zostaliśmy zmuszeni do wejścia do pierwszej lepszej kawiarenki, która okazała się strzałem w dziesiątkę! Pewnie sami z siebie, bez mobilizacji ze strony deszczu, nie zajrzelibyśmy do tego uroczego barku, w którym zmieściło się dosłownie 10 osób. Kawiarnia była stylizowana na „przy teatralną”, a ekipka siedząca już w środku była paczką starych znajomych aktorów, którzy wyglądali, że od 50 lat przychodzą w to samo miejsce. To właśnie tutaj udało nam się zakosztować zielonogórskiego wina, które wcale nie było zielone 😉 Teraz powinnam napisać o walorach smakowych, nie będę tego robiła, bo do konesera win mi daleko – co mogę powiedzieć – wino zielonogórskie wydało nam się orzeźwiające a klimat knajpki potęgował jego smak 🙂

Żużel i dobre piwo

Województwo lubuskie słynie z Żużla – a Zielona Góra może się pochwalić klubem żużlowym Falubaz, który niejednokrotnie zdobył mistrzostwo Polski. Będąc więc w tych rejonach, grzechem by było nieobejrzenie żadnego meczu żużlowego! Terminarz spotkań sportowców pozwolił nam obejrzeć na żywo mecz żużlowy – niestety tylko w telewizji, ale za to z prawdziwymi kibicami, przy lokalnym piwku w minibrowarze 🙂 Okazało się, że poza winem, w Zielonej Górze są też smaczne rzemieślnicze piwka. Degustowaliśmy różne i wczuliśmy się w klimat kibicowania 🙂


Porady praktyczne:

Autobus z lotniska do miasta jest dopasowany do lotów.
Koszt biletu: 10zł w jedną stronę, bilet normalny (bez ulgi)
Trasa i czas przejazdu: 35km, ~35min
http://airport.lubuskie.pl/dla-podroznych/dojazd/autobusem/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s