Tuluza – piknik nad Garonną

Tuluza i Carcassonne 24-28.05.2017

Tuluza leży na południu Francji, jest stolicą regionu zwanego Oksytania i jest czwartym co do wielkości miastem. Stąd, do Barcelony jest bliżej niż do Paryża. I ten „południowy” klimat czuć wszędzie. Bary wylewają się wręcz na chodniki i zachęcają do skosztowania piwa, albo jak na Francję przystało, wina. Klimat w Tuluzie jest również cieplejszy niż na północny kraju – tutaj nie ma zim, najniższe temperatury w grudniu/styczniu to ok. 10 st. na plusie 🙂 

Tuluza to przede wszystkim serce europejskiego przemysłu lotniczego. Tutaj mieści się główna siedziba oraz linia produkcyjna Airbusa. Produkowane są najnowsze modele samolotów (A320, A330, A340, A350 i A380), które często przemierzają niebo w lotach testowych. Szczęśliwcom może udać się jeszcze zobaczyć perełkę lotniczej architektury – Belugę. Zbudowana na bazie samolotu A300 została stworzona po to, żeby przewozić części do montażu innych samolotów. Wyglądem przypomina trochę wieloryba (stąd właśnie jego nazwa). My mieliśmy na tyle szczęścia, że nawet kilka razy udało nam się zobaczyć jak ta ogromna maszyna powoli przesuwa się po niebie!

Dodatkowo, jest to trzecie (po Paryżu i Lyonie) miasto pod względem ilości studentów. Na ulicach widać praktycznie tylko młode twarze 🙂 My mieliśmy możliwość zatrzymania się w kompleksie akademickim ENAC (École nationale de l’aviation civile), czyli politechnice zajmującej się głównie tematyką lotnictwa. Dzięki uprzejmości naszych znajomych mogliśmy poczuć się jak francuscy studenci 🙂 W skład kampusu wchodzą sale wykładowe, biblioteki, specjalne sale przystosowania do treningów czy testów lotniczych, stołówki, siłownia oraz korty tenisowe i oczywiści akademiki. Bez przepustki – karty magnetycznej nie wejdzie się na teren kompleksu. My byliśmy gośćmi, więc otrzymaliśmy kartę „visitor”. Można się tu poczuć bezpiecznie, nikt niepożądany nie ma wstępu, a główną bramę strzeże ochrona. Co ciekawe, kampus ma wiele wyjść, ale tylko jedno wejście.

La Ville Rosa czyli „różowe miasto”

Miasto posiada unikatową architekturę – większa część miasta zbudowana jest z różowawej cegły, która nadaje ciepły wygląd. Chodząc po ulicach widać, że zarówno budynki mieszkalne, jak i te użytku publicznego wyglądają podobnie. Nawet most przechodzący nad Garonną pasuje do ogólnego wizerunku miasta. Tuluza dzięki takiemu budownictwu zyskała przydomek „różowego miasta”. Zakochani w swoim mieście mieszkańcy niekiedy odwracają nazwę i z „la Ville Rose” robią „la Rose des Villes”, co możemy przetłumaczyć, jako „róża wśród miast”.

Co zobaczyć?

Każdy znajdzie coś dla siebie, my jednak przedstawiamy poniżej wybrane punkty na mapie Tuluzy, które zbudowały nam obraz tego miasta. Każdy z zabytków podkreśla historię Tuluzy, jej „południowość” oraz architekturę, która nigdy nie była zniszczona.

  • Kanał Połudnowy (du Midi)

Wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to część drogi wodnej łączącej Ocean Atlantycki z Morzem Śródziemnym. Budowa trwała blisko 15 lat, a pracowało nad nią 12 tys. robotników. Co ważne, po raz pierwszy w historii, fragment kanału wpuszczono pod wzgórze – w tunel o długości 173 m. To była pierwsza tego typu budowa na świecie, a wiedząc że był to wiek XVI- bardzo innowacyjna nawet jak na nasze czasy 🙂 Co ciekawe, była finansowana z prywatnych pieniędzy Pierre’a Paula Riqueta – poborcy podatkowego. Niestety sponsor nie doczekał się otwarcia kanału w całości, zmarł parę miesięcy przed oficjalnym zakończeniem budowy.

IMG_0138

  • Bazylika St. Sernin (św. Saturnina)

Jest to jednogłośnie największa (a w zasadzie najdłuższa – 115 m) i najstarsza romańska świątynia w Europie. Wybudowana została w latach 1080-1119 zgodnie ze stylem romańskim. Posiada również ośmioboczną wieżę (65 m wysokości). Św. Saturnin – patron bazyliki był pierwszym ewangelizatorem w tej części Francji. Historia głosi, że święty przeciwstawił się przepowiedniom wyroczni za co został ukarany. Kara była okrutna, jak to w średniowieczu bywało – został przywiązany do wściekłego byka. Zwierze ciągnęło Saturnina przez wiele godzin aż do jego śmierci. Dwie kobiety – wtedy nazywane dziewicami (Saintes Puelles) pochowały go w miejscu, w którym obecnie stoi bazylika. Do czasów Rewolucji Francuskiej było to drugie po Watykanie miejsce, gdzie znajdowała się największa liczba relikwii. Na drzwiach wejściowych można przeczytać łacińską sentencję „Non est in toto sanctior orbe locus” czyli „nie ma na świecie świętszego miejsca”.

  • Place du Capitole oraz budynek National Theatre du Capitole

Od XII w. znajdowała się tutaj siedziba sędziów miasta Tuluza. Kolejnym etapem w historii placu była budowa budynku ratusza – z neoklasycystyczną elewacją. Z placu można dojść praktycznie wszędzie – wąskie uliczki rozchodzą się promieniście do innych części miasta. Na co dzień porozstawiane są ogródki letnie barów i lokalnych restauracji, a w weekendy przyjeżdżają lokalni handlarze ze swoimi straganami pełnymi dobrodziejstw 🙂

  • Most Les Ponts-Jumeaux

Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie architektoniczne. Połączenie bliźniaczych mostów w punkcie styku Kanału Południowego z Kanałem Garońskim oraz rzeką Garonną (przez Kanał de Brienne). Zostało wybudowane w 1774 r. Tak naprawdę są to trzy mosty, gdzie każdy z nich zaczyna się kanałem – północny Kanał Garoński, południowy – Kanał de Brienne i środkowy – Kanał Południowy. Dla łodzi, które chcą wypłynąć z jednego kanału i wpłynąć w drugi – muszą przepłynąć przez zlewisko z portem de l’Embouchure.

Piknik nad Garonną

Jak już wspominaliśmy miasto ma niesamowity klimat – połączenie tego „południowego” ze studenckim zrobiło na nas pozytywne wrażenie. Idąc śladem tubylców postanowiliśmy zabawić nad rzeką piknikując 🙂 Wraz z naszymi znajomymi zakupiliśmy przekąski oraz miniaturowe piwka (buteleczki/puszki 0,33l są częściej w sprzedaży niż nasze polskie 0,5l) – co tak naprawdę ma swoje uzasadnienie – upały pod 40 stopni w połączeniu z alkoholem mogą człowieka dosłownie zwalić z nóg 😉 Alkohol można pić w parkach bez obawy mandatu. Siedząc i miło spędzając czas, oprócz dymu papierosowego co jakiś czas dolatywał nas i inny palony zapach, za co pewnie też mandatu by się nie dostało 😉 Miasto jest naprawdę bardzo wyluzowane.

Komunikacja we Francji

Być może niefortunnie trafiliśmy, gdyż było akurat święto – 25 maja (Wniebowstąpienie) i dużo połączeń pociągowych/autobusowych nie kursowało, lub być może jest to w naturze Francuzów – tych mieszkających na południu – że tutaj nikt się nie spieszy (i mało kto rozumie inny język niż francuski). To, co nas zdziwiło to prężnie działająca społeczność BlaBlaCar. Tylko dzięki francuskiej wersji tej aplikacji mogliśmy pojechać i zwiedzić Carcassonne oraz, co było dla nas ważniejsze – wrócić z powrotem do Tuluzy. Po przyjeździe do Carcassonne pani w kasie biletowej na stacji kolejowej oznajmiła nam, że jedyny autobus – zastępujący pociąg, wyjeżdża ok. godz. 13 i nic więcej w stronę Tuluzy nie jedzie. Nasze próby wyjaśnienia Pani, że wyszukaliśmy połączenie pociągowe Carcassonne – Tuluza,  zdały się na niczym – Pani twierdziła, że nie istnieje 😉

Carcassonne – miasto – twierdza

Wiele osób kojarzy nazwę ze znaną grą planszową. I poniekąd można się tutaj tak poczuć. Ogromna ilość ludzi, harmider, mieszanina zapachów i cel – nie zgubić się w labiryncie wąskich uliczek 🙂 Pierwsze mury miasta zostały zbudowane jeszcze przed naszą erą. Historia nazwy miasta może pochodzić nawet z 100 r. p.n.e, kiedy po raz pierwszy wybudowano tutaj wał obronny i nazwano to miejsce Carcasum. Czworoboczny zamek oraz bazylika St. Nazaire były wybudowane niecałe 1000 lat później w 1067 r. Kolejnym etapem Carcassonne były wyprawy krzyżowe. Nowy zdobywca Montfort wzmocnił fortyfikację, dzięki czemu miasto zostało twierdzą, która była nie do zdobycia. W XVII w. zgodnie z zapisem pokoju pirenejskiego, miasto weszło w skład Francji. Od tego czasu znaczenie militarne twierdzy zmalało i miasto zaczęło popadać w ruinę. W 1849 r. została podjęta decyzja przez rząd Francji o rozebraniu twierdzy. Jednak pomysł ten zupełnie nie spodobał się środowisku historycznemu. Podjęto kampanię protestacyjną na rzecz zbojkotowania pomysłu wyburzenia Carcassonne. Długo nie trzeba było czekać na reakcję rządu. Parę miesięcy po protestach podjęto decyzję o odbudowie, a nie niszczeniu. Dzisiejsze Carcassone to w głównej mierze efekt tych prac rekonstrukcyjnych. W 1997 r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Średniowieczne miasto

Architektura Carcassone to naprawdę nie lada gratka. Jest to największy kompleks średniowieczny, jaki zachował się w Europie. My zwiedzaliśmy obie zachowane części. La Ville Basse czyli Dolne Miasto oraz Cite – Górne Miasto. Spacerować można zarówno pod samymi murami zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, które tworzą pierścień obronny wraz z 53 wieżami. Wewnątrz murów panuje klimat iście ze średniowiecza, wąskie kamienne uliczki, mnóstwo ludzi, gwar i harmider. Nie ma żadnych biletów wstępu do miasta, jedynie płatną atrakcją jest wejście na Zamek oraz możliwość wykupienia wycieczki po Carcassone z przewodnikiem. Jest to idealnie miejsce na spędzenie soboty 🙂

Ogólne wrażenia z pobytu w stolicy Oksytanii pozostaną miłym wspomnieniem. Jedynie czego możemy żałować to tego, że byliśmy tak blisko Andory, ale z braku porządnej komunikacji międzymiastowej, do niej nie dotarliśmy. Mamy za to powód, żeby odwiedzić te rejony jeszcze raz 🙂

K. i M.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s